Wakacyjny wypad na Mazury – gdzie warto jechać?

Wstyd się przyznać, ale w tym roku byłam pierwszy raz w życiu na Mazurach. Jakoś nigdy nie kręciły mnie te okolice, zdecydowanie bardziej wolałam morze. W tym roku też miałam wybrać Bałtyk, ale: po pierwsze to duża i daleka eskapada, po drugie zaczęły mnie przerażać doniesienia o wysokich cenach, po trzecie – chciałam w końcu zobaczyć coś nowego. Wybór padł na Mazury.  

Nocleg na Mazurach – Trzonki 

Konkretny cel naszej podróży wybierałam trochę na chybił trafił. Pewnego wieczoru otworzyłam po prostu Google Maps i szukałam miejscowości, które są otoczone lasami i jeziorami. W tym roku nie zależało mi na zwiedzaniu znanych, bardzo tłocznych miejsc. Raczej na wypoczynku wśród przyrody i bardziej na odludziu. W ten sposób trafiłam na okolice Puszczy Piskiej i właśnie do niej zawęziłam miejsce na wyjazd. 

Później zaczęłam szukać noclegu na booking.com w okolicach samego Piszu. Zdecydowałam się na Przysiółek Trzonki w niewielkiej wsi Trzonki i to był świetny wybór. Stary pruski dworzec zaadaptowany na agroturystykę, czyli bardzo klimatyczne miejsce. Budynek zachował swój charakter i wystrój, a dookoła jest otoczony pięknym ogrodem i lasem. Miejsce jest bardzo ciche i spokojne, akceptują tam też psy, więc to idealnie miejsce na wakacje z czworonogiem. 

Co warto zobaczyć na Mazurach?

W okolicach Przysiółka Trzonki odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc. Przede wszystkim Jezioro Śniardwy – dla mnie to był must have, jeśli chodzi o Mazury. Z geografii pamiętałam, że to największe jezioro w Polsce (nie musicie bić brawa :D), więc oczywiste było, że muszę je zobaczyć. Wybraliśmy się więc na punkt widokowy i mimo wietrznej pogody co nieco udało się nam zobaczyć. 

Najbliżej naszego miejsca noclegowego znajdowało się Jezioro Seksty. Wybraliśmy się na nie kilka razy, bo znaleźliśmy fajne miejsce na rozłożenie koca i odpoczynek z dala od ludzi. W dodatku był z niego piękny widok na zachód słońca. Znaleźć je można łatwo, wybierając się na Śluzę Karwik, która sama w sobie też jest ciekawą atrakcją. Akurat raz trafiliśmy na moment, w którym przez śluzę przepływał jacht, więc mogliśmy obserwować jak działa w praktyce. 

Wyjazd na Mazury bez zjedzenia pysznej, świeżej ryby, nie ma sensu. Szukając miejsca na obiad, znaleźliśmy w google Zajazd Myśliwski Maldanin, który miał bardzo dobre opinie. I zdecydowanie było warto! W karcie mają kilkanaście rodzajów ryb, więc każdy znajdzie w niej coś dla siebie (np. ci którzy nie lubią ości mogą wybrać filety, a jak wiadomo “filet jest tani, zdrowy i można go szybko przyrządzić” ;)). Jest tylko jedna uwaga – nie jest najtaniej, ale porcje są OGROMNE! Za pierwszy razem wzięliśmy dwa dania, a już za drugim jedno na pół. A i taki najedliśmy się do syta. 

Pisz – atrakcje warte zobaczenia

Najbliższym miastem od Trzonek jest Pisz. Jest niewielkie i szczerze mówiąc nie ma tam wiele miejsc, które trzeba odwiedzić. Naszym punktem numer jeden była plaża miejska w Piszu. Idealna dla osób z dziećmi i tych, którzy chcą popływać w miejscu strzeżonym przez ratowników. My spędziliśmy na plaży jeden z cieplejszych dni, zażywając kąpieli wodnych i słonecznych. Można tam wynająć rowery wodne, są też food trucki z goframi i lodami. 

Spacerując po promenadzie w Piszu, natknęliśmy się na pomnik Melchiora Wańkowicza. Od razu zainteresowałam się, dlaczego akurat piszanie postanowili tak uhonorować polskiego prekursora i mistrza reportażu. Okazało się, że Melchior Wańkowicz napisał powieść reportażową pt. Na tropach Smętka, która powstała właśnie podczas pobytu pisarza w tych okolicach w 1935 roku, na terenie ówczesnych Prusów Wschodnich. Warto poczytać o tym więcej, książka została zakazana przez Gestapo w Niemczech, a samego Wańkowicza po wojnie poszukiwano właśnie w związku z nią. 

Ostatnim miejscem, jakie odwiedziliśmy, była Wieża Ciśnień w Piszu. W zasadzie ja jej nie odwiedziłam, bo moja klaustrofobia nie pozwoliła mi wejść na górę po krętych, wąskich schodach (o windzie już nie mówiąc). Z wieży roztacza się widok na miasto, niestety nie widać żadnych jezior. Bilet normalny kosztuje 5 zł., więc za taką cenę nie ma co oczekiwać cudów. 

Mikołajki i okolice

Jednego dnia wybraliśmy się samochodem przez Mikołajki do Mrągowa. Mikołajki są położone 40 km. od Piszu i są bardziej turystycznym miastem. Odwiedziliśmy tam plażę miejską i promenadę, położone nad Jeziorem Mikołajskim. Znajduje się tam też port miejski w Mikołajkach. Właśnie tam pierwszy raz w życiu widziałam stację benzynową na wodzie, w której mogą tankować jachty. 

W porcie można też wypożyczyć motorówkę (nawet bez uprawnień) i wybrać się na rejs po jeziorze. Jeśli ktoś nie jest na tyle odważny, to są organizowane rejsy promem. Do Mikołajek można się też wybrać promem z miejscowości Ruciane-Nida, położonej mniej więcej w połowie drogi pomiędzy nimi, a Piszem. 

Mrągowo – atrakcje

Na naszej liście miejsc do zobaczenia nie mogło oczywiście zabraknąć Mrągowa. To właśnie tam znajduje się amfiteatr nad jeziorem Czos, w którym organizowana jest noc kabaretowa i to właśnie tam chłop się przebiera za babę 😉 My do niego niestety nie dotarliśmy, bo Jezioro Czos okazało się za duże na nasze możliwości. Byliśmy już zmęczeni po całym dniu, więc zrobiliśmy tylko godzinny spacer wzdłuż brzegu. 

Jezioro jest otoczone drzewami, co daje wrażenie, jakbyśmy spacerowali po parku. Można tam spotkać wiele zwierząt, na przykład dzikie kaczki, łabędzie, mewy, ale też żaby, kiedy się zapuścimy na siku w krzaczki ;). To zdecydowanie najbardziej turystyczne miasto z tych, w których byliśmy, ale i tak, wbrew moim oczekiwaniom, ludzi wcale nie było dużo.

Wakacje na Mazurach – wrażenia

No właśnie – spodziewałam się zdecydowanie większej liczby turystów na Mazurach. Tymczasem nie było ich wielu. Może to kwestia tego, że był dopiero początek wakacji, albo sytuacji epidemicznej, która zatrzymała wiele osób w domach. Z drugiej strony – taki czas to właśnie świetny moment na poznawanie naszego kraju i odwiedzanie miejsc, w których można odpocząć na łonie natury. Bo pod tym względem Mazury są idealnym wyborem i zdecydowanie spełniły moje oczekiwania. 

Bardzo zaskoczyło mnie to, jak wiele osób wybiera się na Mazury z psem. Dosłownie wszędzie można spotkać turystów z małymi lub większymi psami. To pewnie też wynika ze specyfiki tej okolicy – na powietrzu można uprawiać dużo aktywności z psem. Długie spacery, jazda na rowerze, a dla miłośników pływania także kąpiele w jeziorach. Dużo miejsc noclegowych zgadza się na pobyt ze zwierzętami, więc z tym też nie ma problemu. 

Osobiście jestem bardzo zadowolona z wyjazdu. Na Mazurach spędziliśmy 5 dni i to był wystarczający czas, żeby porządnie wypocząć. Wbrew moim założeniom, wyjazd nie okazał się też drogi. Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji wypoczywać na Mazurach, taki wypad. Chociaż podejrzewam, że większość pewnie dobrze je już zna. Dajcie znać, czy jeździcie na Mazury i czy lubicie te okolice!

Jeśli szukasz inspiracji na wyjazd, zobacz też mój wpis o Ścieżce w koronach drzew.

9 myśli na temat “Wakacyjny wypad na Mazury – gdzie warto jechać?

Odpowiedz na Patryk Zieliński Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.